Lech Poznań żegna się z pierwszymi zawodnikami. Co dalej z Antonio Miliciem?


Pierwsze transfery zostały wykonane to również pojawiły się pierwsze odejścia. Lech żegna się z trzema piłkarzami.

22 czerwca 2026 Lech Poznań żegna się z pierwszymi zawodnikami. Co dalej z Antonio Miliciem?
Weronika Pospiech

Lech Poznań działa bardzo aktywnie na rynku transferowym. Wykupili za rekordową kwotę Luisa Palmę, ściągnęli Mateusza Lisa oraz ostatnio Allahyara Sayyadmanesha. Po pierwszych powitaniach przyszedł również i czas pożegnań. "Kolejorz" żegna się z trzema piłkarzami, a możliwe że za niedługo pożegna się też z czwartym.


Udostępnij na Udostępnij na

Doniesienia medialne stały się prawdą, Lech Poznań żegna się z pierwszymi zawodnikami, a dokładnie z trzema wypożyczeniami. „Kolejorz” poinformował, że nie wykupi mimo wygasających wypożyczeń Timothy’ego Oumy, Taofeeka Ismaheela oraz Plamena Andreeva.

Dobra gra w Europie nie wystarczyła.

Taofeek Ismaheel mimo kapitalnych liczb w Lidze Konferencji, w której ustrzelił 3 bramki oraz zanotował 3 asysty, nie kupił serc kibiców oraz włodarzy Lecha. Skrzydłowy trafił do Poznania na zasadzie wypożyczenia z Górnika Zabrze, do którego powraca. Nigeryjczyk przychodził głównie jako uzupełnienie kadry Lecha podczas absencji kontuzjowanych zawodników na początku sezonu. Po ich powrocie był głównie rezerwowym, a na koniec sezonu rzadko dostawał swoje szanse. W Ekstraklasie jego liczby i gra nie wyglądały już tak dobrze. W 28. spotkaniach strzelił zaledwie jedną bramkę oraz zanotował dwie asysty. Robił wiatr na skrzydle swoją prędkością, ale tak samo jak w Zabrzu często zawodziło go jego wykończenie. Umówmy się gdyby nie lawina kontuzji z jaką mierzył się Lech na początku rozgrywek raczej nie zobaczylibyśmy Nigeryjczyka w Poznaniu. Nie pasował on dokładnie do stylu gry „Kolejorza” i jeżeli „Lechici” mają apetyty na grę w Lidze Mistrzów muszą postawić na większą jakość. Tak też w sumie już zrobili sięgając po Allahyara Sayyadmanesha, który zdecydowanie lepiej wpasowuje się w styl drużyny Nielsa Frederiksena.

Nie spełnił pokładanych w sobie nadziei

Timothy Ouma przychodził jako zastępca kontuzjowanego Radosława Murawskiego, który miał dać Lechowi jeszcze większą konkurencję w środku pola. Zapowiadał się na naprawdę dobry transfer. Nowa silnie fizyczna szóstka miała zapewnić komfort „Kolejorzowi” podczas kontrataków rywala, jednak tak się nie stało. Timothy Ouma oprócz paru naprawdę dobrych meczów jak np. z Legią Warszawą w Poznaniu, był czerwoną lampką ostrzegawczą w środku pola Lecha, która ani trochę nie gwarantowała komfortu. Z tego powodu wiele obowiązków defensywnych spadło na Antoniego Kozubala, który szczególnie w drugiej części sezonu spisywał się w nich znakomicie. Przygoda Oumy jednak nie miała tak wyglądać. Pomocnik z Kenii w całym sezonie rozegrał 34 mecze, zanotował w nich tylko jedną asystę.

Bohater epizodyczny

Plamen Andreev był jedynym wypożyczeniem Lecha, które zostało przeprowadzone w zimę. Bułgar na Bułgarską trafił z Feynoordu Rotterdam. Młody bo zaledwie 21. letni golkiper miał konkurować o miejsce w bramce Bartoszem Mrozkiem. Z powodu problemów zdrowotnych Polaka, Andreev zagrał w spotkaniu z Pogonią Szczecin i stał się bohaterem. W trakcie meczu doznał kontuzji i nie mógł zostać zmieniony z powodu braku zmian w drużynie Lecha. Mimo bólu, w ostatnich minutach meczu Andreev popisał się kluczową paradą na linii i zapewnił „Kolejorzowi” 3 punkty. Nigdy później już nie zagrał w koszulce Mistrza Polski, jednak tą interwencją zapisał się w historii Lecha.

Co dalej z Antonio Miliciem?

Lech Poznań za niedługo może pożegnać się również i z czwartym zawodnikiem, a dokładnie z Antonio Miliciem. Chorwatowi wygasa kontrakt z „Kolejorzem” wraz z dniem 30. czerwca 2026 roku. Według informacji Dawida Dobrasza z Meczyków negocjację pomiędzy klubem, a zawodnikiem wciąż trwają.

Antonio Milić już od stycznia 2021 roku reprezentuje barwy Lecha Poznań. Zdobył z „Kolejorzem” 3 mistrzostwa Polski oraz dla wielu kibiców zyskał status legendy. Cały czas jest liderem formacji defensywnej Lecha. Mimo paru wpadek w minionym sezonie, Milić stworzył razem z Wojciechem Mońką w drugiej połowie sezonu kapitalny duet środkowych obrońców. Największym jednak problem Chorwata jest jego kontuzjodajność. Jakość Milicia cały czas jest ogromna, jednak jego wiek oraz częsty pobyt w szpitalu daję dużo do myślenia.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze